General News

Tak Tusk zakończył wystąpienie. “Proszę, to jest stosowne miejsce”

W Sejmie ostatnio nie było spokojnie, co chyba nikogo nie dziwi. Sala plenarna zamieniła się w arenę, gdzie emocje brały górę nad legislacją. Nie obalili weta, a głosowanie w sprawie kryptoaktywów zeszło właściwie na dalszy plan, przykryte politycznymi przepychankami. Słychać było zapach taniej kawy z sejmowego bufetu, który mieszał się z tym całym napięciem wiszącym w powietrzu, kiedy posłowie PiS weszli na salę z transparentami. To był taki moment, że człowiek zastanawia się, po co to wszystko.

Donald Tusk, kiedy przyszło do jego wystąpienia, nie wytrzymał i rzucił coś o „kogucikach”. Były to mocne słowa, choć może już trochę przewidywalne dla obserwatorów sceny politycznej. „Proszę, to jest stosowne miejsce” – skwitował, kończąc swoją wypowiedź. Czy to coś zmieniło? Wątpię, ale przynajmniej było słychać konkretny ton w tym całym zgiełku. W ogóle atmosfera jest teraz tak gęsta, że można by ją kroić nożem, a każdy kolejny dzień tylko dodaje do tego nowe warstwy.

W międzyczasie działy się inne rzeczy, jak choćby sprawa Sybihy, który nawiązał kontakt z przyszłą szefową MSZ Węgier. Może to jakieś lody przełamane? Kto wie, polityka potrafi zaskakiwać, albo po prostu to tylko kolejne kurtuazyjne gesty. Z kolei Ukraina wydała Mołdawianina, który przerzucał migrantów do Polski – temat z zupełnie innej beczki, a jednak wciąż jakoś powiązany z tym, co dzieje się w naszych granicach. Trudno to wszystko poukładać w jedną logiczną całość, serio.

Sytuacja wewnątrz partii też nie jest klarowna. Morawiecki uderza w kolegów, bo rzucili się do krytykowania, a jednocześnie słyszymy o jakimś stowarzyszeniu, które ma poszerzać zaplecze. Müller próbuje to tłumaczyć, ale brzmi to trochę jak szukanie miejsca dla siebie w świecie, który powoli ucieka. Albo może tak mi się tylko wydaje, bo każdy chce teraz kawałek tortu dla siebie.

Czarzasty wyrzucił Mateckiego z sali obrad, były krzyki, był chaos. Standard, chciałoby się rzec. Do tego zawiadomienie do prokuratury w sprawie blokowania sędziów TK i Mejza, który – jak to Mejza – unika pism z GITD. Wszyscy biegają, krzyczą, a prawo? Prawo zdaje się być gdzieś obok tego wszystkiego.

Jeszcze te kondolencje dla rodziny Jacka Magiery od Episkopatu. Chwila zadumy w tym całym politycznym błocie, choć pewnie nikt nie poświęcił temu więcej niż sekundę uwagi w biegu do kolejnej kamery. No tak to już teraz wygląda, każdy goni za swoim tematem. A, no i PiS ma alternatywę dla stowarzyszenia byłego premiera – oferta, której chyba nikt nie prosił, ale jest. Czy to coś zmieni w układzie sił? Pewnie nie, ale przynajmniej będzie o czym pisać w mediach przez następne dwa dni.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Are you human? Please solve:Captcha


Secret Link