PSL dogadane z PiS ws. prezesa IPN: komisja poparła Szpytmę
Sejmowa komisja sprawiedliwości poparła kandydaturę Mateusza Szpytmy na prezesa IPN (21:13). PSL i PiS głosowały za, protestujący naukowcy alarmują o upolitycznieniu instytutu.
Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka opowiedziała się za kandydaturą Mateusza Szpytmy na prezesa IPN. Decyzja zapadła większością 21 do 13 głosów.
W głosowaniu wyraźnie wybrzmiała fraza: PSL dogadane z PiS ws.. następcy Karola Nawrockiego w IPN.. Za kandydatem opowiedzieli się posłowie PiS oraz PSL, a swoje wsparcie zaznaczył również Tomasz Rzymkowski (Demokracja Bezpośrednia).. Przeciw byli posłowie KO, Sławomir Ćwik z Centrum oraz niezrzeszony Tomasz Zimoch.
Na posiedzeniu komisji kandydaturę przedstawiał prof.. Tadeusz Wolsza, który wskazywał, że Szpytma jest związany z IPN od ponad 20 lat.. Podkreślał też jego dorobek naukowy, w tym badania dotyczące historii rodziny Ulmów.. Wskazywano przy tym na rolę Szpytmy w ramach Muzeum Ulmów, jako pomysłodawcy i członka rady programowej.
W tym samym czasie część posłów, a także środowiska naukowe, zwracały jednak uwagę na inny wymiar sprawy.. Do komisji trafił apel krytykujący kandydata, podpisany przez ponad 240 osób, w tym historyków i przedstawicieli innych dyscyplin humanistycznych.. Autorzy listu zarzucali Szpytmie współodpowiedzialność za upolitycznienie IPN i wskazywali, że instytut stał się de facto „przybudówką” PiS.
W trakcie środowego posiedzenia fragmenty apelu odczytał poseł Tomasz Zimoch.. W swoim wystąpieniu krytykował on logikę doboru kandydatów, mówiąc, że Szpytma ma gwarantować ciągłość dotychczasowej polityki IPN „po to, żeby bezpiecznie przetrwać do kolejnych wyborów”.. Do podobnego tonu nawiązał również Patryk Jaskulski z KO, wskazując, że zdaniem opozycji kandydat ma być „godnym następcą” Nawrockiego, ale rozumianym jako następca jednej strony sceny politycznej, a nie szansa na instytucję ponad podziałami.
Mateusz Szpytma odpowiadał na zarzuty, odrzucając tezę o upolitycznieniu IPN.. Podkreślał, że nie zgadza się z ocenami, iż instytut działa wyłącznie na korzyść jednej opcji politycznej.. Jego argumenty pojawiły się w odpowiedzi na wypowiedzi posłów, w tym Zimocha, który zarzucał PSL i PiS zbieżność interesów w kwestii obsady stanowiska prezesa.
Kiedy zapadło głosowanie, Przemysław Czarnek z PiS uznał wynik za satysfakcjonujący i mówił o „dobrej grze”.. Wskazywał, że PSL zagłosowało za, a on sam miał wcześniej kontakt z marszałkiem Piotrem Zgorzelskim.. Zapowiedział też, że kluczowe rozstrzygnięcia zapadną jeszcze na kolejnych etapach: w Sejmie na posiedzeniu plenarnym i później w Senacie.. „Nie będzie łatwo zwłaszcza w Senacie” — zaznaczył.
Dla części polityków komentarze po głosowaniu były również okazją do publicznej oceny szerszej dynamiki wewnątrz koalicji i opozycji.. Tomasz Zimoch skomentował wynik w mediach społecznościowych, wskazując na zaskoczenie sposobem, w jaki — jego zdaniem — „dogadano” wybór nowego prezesa.. Z kolei Piotr Zgorzelski ocenił głosowanie jako wybór oparty na merytokracji, niezależnie od tego, kto z opozycji podnosi rękę w komisji.
# Dlaczego spór o prezesa IPN szybko trafia do ulicy polityki
# Co oznacza wynik 21:13 dla dalszych losów kandydatury
# Co mogą zyskać, a co stracić środowiska naukowe
Na tym etapie wiadomo już, że kandydaturę Mateusza Szpytmy rozpatrzy jeszcze Sejm w głosowaniu plenarnym.. To właśnie tam zweryfikowana zostanie większość, która w komisji poparła Szpytmę — oraz to, czy spór o kierunek IPN będzie eskalował, czy raczej przejdzie w fazę bardziej pragmatycznych rozstrzygnięć.