Niemcy w najgorszych nastrojach od lat. Merz traci popularność, gospodarka hamuje
Nastroje w Niemczech spadły do najgorszych poziomów od 2020 r. Przemysł zwalnia, a reformy zapowiadane przez rząd przesuwają się w czasie. Największy sentyment zyskuje szef obrony.
Niemieckie nastroje są dziś słabsze niż w wielu momentach od początku pandemii, a wraz z nimi rośnie frustracja wobec tempa reform. W prasie coraz częściej pojawia się obraz kraju, który „zapowiada”, ale niekoniecznie „dowodzi”.
Pierwsze skrzypce w mediach grają przeciągające się prace nad reformami budżetu i trudność w uruchomieniu obiecywanych dopłat do paliw.. Na tym tle kanclerz Friedrich Merz przegrywa nie tylko w debacie gospodarczej, lecz także w politycznym rankingu popularności — w zestawieniu zajmuje odległe, 20.. miejsce.. Co istotne, wyprzedzają go nawet dwaj działacze skrajnie prawicowej AfD, której poparcie pozostaje wysokie, mimo że to ona jest izolowana przez inne środowiska.
Gdy politycy tracą wiarygodność, a gospodarka hamuje, rośnie podatność społeczeństwa na najprostsze interpretacje.. I właśnie taki mechanizm widać w Niemczech: ludzie oceniają rząd przez pryzmat kondycji kraju, a ta — jak pokazują dane i wskaźniki — wyraźnie nie nadąża za obietnicami.. Ekonomiści mówią wprost o ryzyku pogorszenia sytuacji, wskazując na kombinację wysokich kosztów energii, napięć geopolitycznych i niepewności rynkowej.
W ostatnich miesiącach przemysł realnie zwalnia.. Produkcja spadła w lutym 2026 r.. o 0,3 proc.. miesiąc do miesiąca, a w ujęciu trzymiesięcznym od grudnia 2025 r.. do lutego 2026 r.. była o 0,4 proc.. niższa niż w poprzednim okresie.. Największy wpływ miały słabsze wyniki budownictwa, segmentu sprzętu komputerowego, elektroniki i produktów optycznych oraz przemysłu farmaceutycznego.. Jest jednak też część obrazu, która każe zachować ostrożny optymizm: motoryzacja zanotowała wzrost.
Na tym tle szczególnie mocno uderzają nastroje przedsiębiorców.. Indeks klimatu biznesowego ifo spadł w kwietniu do 84,4 pkt.. z 86,3 pkt.. w marcu — najniżej od maja 2020 r.. Pesymizm rośnie zwłaszcza w przemyśle chemicznym i w logistyce, a handel detaliczny zaczyna bać się ograniczania zakupów przez inflację.. W budownictwie spadek jest szczególnie dotkliwy — nastroje cofają się niemal o 10 punktów.
# Dlaczego spadek nastrojów to więcej niż sondaże?
W praktyce indeksy takie jak ifo są barometrem tego, co firmy planują dziś — a nie dopiero to, co stanie się za kilka kwartałów.. Jeśli przedsiębiorstwa coraz częściej patrzą w przyszłość z rezerwą, łatwiej o wstrzymanie zamówień, przesuwanie inwestycji i ostrożność w zatrudnianiu.. To z kolei pogłębia słabość części branż i utrudnia rządowi „odczarowanie” narracji, że są to wyłącznie chwilowe problemy.. Dlatego tak wyraźnie widać związek między politycznym wizerunkiem Merza a oceną, czy gospodarka realnie rusza z miejsca.
W tle jest też rachunek energii i kosztów.. Sytuacja pogarsza się przez obecne wydarzenia geopolityczne oraz skutki kolejnych wstrząsów handlowych, a prognozy wzrostu zostały skorygowane w dół przez wiodące instytuty.. W takim układzie nawet programy oszczędnościowe i deklarowane reformy socjalne nie działają jak natychmiastowy „zapas mocy” dla gospodarki — mogą co najwyżej stabilizować wydatki, podczas gdy przedsiębiorstwa i tak czekają na konkretne zmiany w planowaniu inwestycji i regulacjach.
# Reformy obiecane, ale przesuwane w czasie
Koalicja rządowa uzgadnia kolejne działania osłonowe, w tym obniżenie podatku od paliw o 17 centów za litr na maj i czerwiec, a także odrzucenie planowanego na 2027 r.. zaostrzenia norm CO2 dla hybryd.. To ma być sygnał dla przemysłu, zwłaszcza motoryzacyjnego, które w ostatnich latach mocno odczuwa presję kosztową i technologiczne przestawienia.. W oficjalnych komunikatach pojawia się też zapowiedź reformy ubezpieczenia zdrowotnego oraz deklaracja, że krótkoterminowe ulgi mają przygotować grunt pod reformy strukturalne.
Problem w tym, że — według obserwatorów — społeczeństwo czeka na reformy od jesieni, a efekty nie nadążają za kalendarzem zapowiedzi.. Krytyka dotyczy nie tylko merytorycznej treści, lecz również tempa: wiele inicjatyw utknęło w koalicyjnych uzgodnieniach lub zostało ograniczonych.. W ocenie analityków część programu reform sprowadziła się do zmiany nazwy zamiast realnej przebudowy systemu świadczeń, co uderza w zaufanie do zdolności rządu do dowiezienia zmian.
Równolegle w tle stoi sprawa finansowania dużego pakietu, który miał wspierać inwestycje w infrastrukturę i obronność.. W założeniu miał to być impuls na drogi, szkoły, koleje i działania państwa, ale ekonomiczne obawy dotyczą tego, czy środki faktycznie przekładają się na nowe projekty, czy raczej „rozmywają się” w doraźnym łatanie budżetu bądź w domykanie wcześniejszych inwestycji.. Do tego dochodzi biurokracja przygotowania dużych projektów, która potrafi spowolnić nawet dobre intencje.
# Motoryzacja tnie koszty i szuka nowego pola gry
W motoryzacji widać zresztą wyraźną logikę epoki niepewności: firmy tną produkcję i zatrudnienie, żeby znaleźć środki na inwestycje, a jednocześnie poszukują alternatywnych kierunków.. Pojawia się też zjawisko przestawiania części zakładów na obszary związane z obronnością, a nawet bezpośrednio pod potrzeby wojskowe — od podzespołów po komponenty.. To nie jest „powrót do formy” w kategoriach gospodarczego komfortu, raczej dowód, że w kryzysie liczy się mobilność i zdolność do zmiany profilu produkcji.
W porównaniu do pesymizmu w części branż, motoryzacja daje też sygnał, że rynki zamówień mogą się stabilizować: portfel zamówień w przetwórstwie przemysłowym rośnie, co sugeruje, że gdzieś indziej w łańcuchach dostaw wciąż pojawiają się zamówienia.. Jednocześnie handel i budownictwo pozostają pod presją, a wskaźniki dobrobytu od 2020 r.. — jak sugerują analitycy — nie wracają do wcześniejszej dynamiki.
# AfD rośnie, a gospodarka potrzebuje impulsu
W tym układzie rośnie pokusa polityczna, by winą obarczać przeciwników i obiecywać natychmiastowe rozwiązania.. AfD, która już ma rekordowo wysokie poparcie, korzysta z niezadowolenia z opieszałości reform i z poczucia, że kolejne programy nie zmieniają codzienności.. Dla rządu oznacza to trudniejszy start do kolejnych pakietów: każde „przesunięcie w czasie” może być odczytywane jako słabość.
Dla polskich obserwatorów ważny jest jeszcze jeden wymiar: Niemcy są gospodarką eksportową, a kiedy ich tempo słabnie, ucierpieć mogą także relacje handlowe po obu stronach granicy.. Jeśli jednak Berlin przyspieszy reformy i skutecznie uruchomi środki inwestycyjne, część branż może odzyskać przewidywalność.. Na razie jednak dominują pytania, czy rządowe deklaracje przełożą się na realny wzrost, czy pozostaną obietnicą.