General News

Koniec ery w Barcelonie? Lewandowski mówi „nie” i kieruje się do Włoch

Wygląda na to, że te niby idealne relacje między Joanem Laportą a Pinim Zahavim – o których tyle się mówiło – właśnie straciły na znaczeniu. Jak ustaliło Misryoum, Robert Lewandowski oficjalnie podziękował Barcelonie, odrzucając propozycję nowej umowy. W powietrzu czuć zmianę klimatu, dosłownie i w przenośni, bo w biurze czuć było dzisiaj chłód klimatyzacji, gdy spływały te wieści. Agent naszego napastnika, 37-letniego już „Lewego”, spakował się i jest już w Italii, gdzie podobno grzeje miejsce przy stole negocjacyjnym z gigantami Serie A.

Jeszcze niedawno scenariusz wydawał się wręcz bajkowy. Lewandowski w głowie miał ułożony plan: awans na MŚ, puchar Ligi Mistrzów i spokojne przedłużenie kontraktu w słonecznej Barcelonie. Zamiast tego mamy twardy zderzenie z rzeczywistością. Dwa cele już przepadły, a ten trzeci właśnie się sypie jak domek z kart. Czy to koniec przygody na Półwyspie Iberyjskim? Wiele na to wskazuje.

Słyszałem ostatnio, że pieniądze miały schodzić na dalszy plan. Mówiło się o gotowości Polaka do obniżki zarobków nawet o połowę. Miał nawet zaakceptować rolę rezerwowego, co jeszcze niedawno brzmiało jak science-fiction. Jednak gdy Barcelona wyłożyła karty na stół, coś najwyraźniej nie zagrało. Misryoum donosi, że zaproponowane warunki były dla Roberta po prostu nie do przyjęcia. I tyle. Kropka.

Zmienił zdanie? A może po prostu zrozumiał, że to już koniec drogi w tym konkretnym miejscu? Trudno powiedzieć, bo futbol to czasem dziwna karuzela, gdzie jeden telefon potrafi wywrócić wszystko do góry nogami. Pini Zahavi nie traci czasu i jest już we Włoszech, co chyba mówi samo za siebie.

Teraz na celowniku są Juventus i AC Milan. Choć różne głosy w ostatnich tygodniach próbowały nam wmówić, że te kluby straciły zainteresowanie, Misryoum podtrzymuje, że obie potęgi Serie A wciąż chcą ściągnąć naszego kapitana. Darmowy transfer klasowego zawodnika to okazja, której grzech nie wykorzystać – nawet jeśli metryka wskazuje 37 lat.

Sytuacja jest dynamiczna. Prawie jak mecz na styku w ostatnich minutach doliczonego czasu gry. Albo może nawet szybciej? Zobaczymy, co z tego wyjdzie, bo w tej branży nic nie jest pewne do momentu złożenia podpisu. A może już jest?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Are you human? Please solve:Captcha


Secret Link