Poland News

Proces Bąkiewicza: wnioski o wyłączenie sędzi

Październik 2020 roku, w kościołach w całym kraju huczało od protestów Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Pamiętam ten specyficzny zaduch w powietrzu, mieszankę emocji i zapachu kadzidła, która towarzyszyła tamtym wydarzeniom. W kościele św. Krzyża w Warszawie sytuacja stała się naprawdę napięta. Andżelika Domańska, wówczas aktywistka, twierdzi, że została tam popchnięta przez Roberta Bąkiewicza. Upadła, straciła przytomność – tak to zapamiętała. Sprawa, która zaczęła się od policyjnych notatek, a potem umorzenia prokuratorskiego, ostatecznie trafiła do sądu dzięki prywatnemu aktowi oskarżenia.

Wrzesień 2024 przyniósł start procesu przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia. We wtorek na sali rozpraw było duszno od emocji. Sędzia Marta Pilśnik odrzuciła wnioski dowodowe obrońców Bąkiewicza, w tym te o powołanie kolejnych świadków, co wywołało natychmiastową reakcję oskarżonego.

Bąkiewicz nie krył irytacji, mówiąc wprost o „skandalu”. – Odmawia mi się przesłuchania świadków, którzy mogliby być ważnym dowodem – grzmiał na sali. Jego zdaniem, cały proces to tylko spektakl, wymierzony w jego działalność publiczną. Czy to faktycznie polityka, czy może po prostu standardowa procedura? Trudno powiedzieć, emocje na sali były jednak aż nadto widoczne, a sędzia musiała nawet upominać Bąkiewicza za zachowanie.

Atmosfera zgęstniała, gdy do gry wkroczyli obrońcy. Adwokat Adam Janus, jakby przeczuwając, że dalsza droga w tej konfiguracji nie ma sensu, złożył wniosek o wyłączenie sędzi Pilśnik. Argumentował, że skoro wnioski dowodowe są odrzucane, to o rzetelności nie może być mowy. – To jedyny środek obrony – dodał. Drugi z obrońców, Tomasz Mielke, wtórował mu, wspominając o „nierównym traktowaniu”.

Tak to już bywa w sądach – gdy jedna strona czuje się przyparta do muru, wyciąga asa w postaci wniosku o wyłączenie składu.

Sędzia Pilśnik zarządziła przerwę. Teraz ktoś inny musi rozpatrzyć ten wniosek, a czas nieubłaganie biegnie. Sprawa z powództwa Domańskiej przedawni się już w październiku, co sprawia, że zegar tyka coraz głośniej. Czy zdążą? Może, a może po prostu utkną w formalnościach, jak to często bywa w takich, no… skomplikowanych historiach.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button