Dramat Mateusza Rębeckiego w UFC: Porażka tuż przed końcem walki

Mateusz Rębecki przegrał przez poddanie na 19 sekund przed końcem starcia z Grantem Dawsonem podczas gali UFC 328. Mimo ambitnej postawy, Polak musiał uznać wyższość rywala w decydującej fazie pojedynku.
Wyjść do oktagonu, urządzić masakrę, opuścić oktagon po zwycięstwie lub porażce.. Takim zdaniem można podsumować poczynania Mateusza Rębeckiego w UFC.. Starcia z udziałem Polaka niemal zawsze sprawiają, że mata jest po nich o wiele bardziej czerwona od krwi, niż przed nimi.. Rzeźnicki styl naszego reprezentanta sprawił, iż trzy ostatnie pojedynki z jego udziałem były przez federację nagradzane mianem “Walki Wieczoru”.. Problem w tym, że Rębecki wygrał tylko jeden, a do gali UFC 328 przystępował po
dwóch porażkach.. Zaczęło się źle.. Dawson pokazał, w czym jest najlepszy Na papierze wyglądało to więc dość zaskakująco, że Polak dostał walkę z Grantem Dawsonem, czyli zawodnikiem, który jeszcze nie tak bardzo dawno temu był w Top 15 wagi lekkiej.. Poza tym w styczniu zeszłego roku pokonał na punkty Diego Ferreirę, a Brazylijczyk akurat Rębeckiego totalnie zmasakrował w ich pojedynku.. Cóż, wytłumaczenie na to proste.. Styl naszego reprezentanta daje kibicom mnóstwo zabawy.. UFC docenia tych,
którzy w oktagonie urządzają rzeź i nawet jeśli nie zawsze kończy się to dla nich dobrze, mogą liczyć na lepsze szanse (oraz więcej takowych).. Dlatego, choć Polak faworytem nie był, to nawet w przypadku trzeciej porażki z rzędu, zwolnienie też mu raczej nie groziło.. I runda przez długi czas wyglądała dla Polaka źle.. W pierwszych sekundach dostał wysokim kopnięciem, która mocno rozcięło mu skórę nad okiem, a potem Dawson zaszedł Rębeckiemu za plecy i uwiesił
się na nim.. Polak wręcz niósł go jak plecak.. Tylko taki plecak, który cię może udusić, czego Amerykanin próbował.. Nasz rodak przetrwał, a pod koniec rundy nawet wrócił do stójki, zaś w niej trafił Dawsona i to kilka razy.. Rębecki strat nie odrobił, ale pokazał, że Amerykanin może pożałować, iż nie dał rady go poddać.. Druga runda rozpaliła nadzieję, zaś w trzeciej…. dramat Pożałował!. Polakowi nie udało się go co prawda znokautować w drugiej rundzie,
ale mocno poobijał głowę rywala.. Sierp za sierpem lądował na twarzy Dawsona, a on sam dwa razy trafił na deski.. Amerykanin nie potrafił też sprowadzić walki do parteru.. Runda druga zdecydowanie na konto Polaka, a zatem o wszystkim miała zdecydować trzecia!. W niej niestety wszystko poszło źle.. Rębecki dał się rywalowi złapać, a Amerykanin udowodnił, że w zachodzeniu za plecy jest doskonały.. Tak jak w I rundzie owinął się wokół Polaka niczym boa dusiciel.. Ze
szczególnym podkreśleniem słowa “dusiciel”.. Dawson szukał tego duszenia zza pleców, szukał, a Rębecki nie miał już sił, żeby jakoś się wykręcić, wrócić do stójki.. Pod sam koniec walki Amerykanin w końcu znalazł drogę do szyi naszego reprezentanta, który odklepał na 19 sekund przed finiszem.. Szkoda, ogromna szkoda, bo to było do wygrania.. Trzeba było jednak pilnować, by walka toczyła się w stójce.. To się nie udało, a Grant Dawson nie zmarnował swojej okazji.. Dla Rębeckiego
to trzecia porażka z rzędu, a czwarta w ostatnich pięciu walkach.. Szansę mimo wszystko jeszcze powinien dostać (z uwagi na efektowność starć), choć być może już ostatnią.
Mateusz Rębecki, UFC 328, Grant Dawson, MMA, walka w UFC, polscy zawodnicy UFC