Poland News

Wyciekły dane klientów polskich sklepów. Prawie 130 tys. osób zagrożonych

Znowu to samo. Kolejny wyciek, który pokazuje, jak krucha jest nasza cyfrowa prywatność. Jak podaje Misryoum, baza danych zawierająca ponad 9 milionów rekordów trafiła na jedno z forów hakerskich. To nie żarty – w środku są imiona, nazwiska, adresy mailowe, numery telefonów, a nawet historia zamówień. Mówimy tu o około 130 tysiącach unikalnych użytkowników, którzy teraz mogą mieć naprawdę spory problem.

Siedzę przy biurku, słuchając szumu wentylatora w laptopie i myślę o tym, jak łatwo w dzisiejszych czasach stracić kontrolę nad swoimi informacjami. Najgorsze w tym wszystkim są hasła. Nawet jeśli są zakodowane jako hashe, specjaliści ostrzegają, że dla dzisiejszych narzędzi hakerskich to często pestka. Co z tego, że hasło jest „zaszyfrowane”, skoro wyciekło razem z loginem?

Według ustaleń Misryoum, problem nie wynikał z dziurawej strony sklepu, a z luki w zewnętrznym narzędziu administracyjnym. To brzmi jak techniczny żargon, ale przekładając to na nasze: ktoś zostawił otwarte tylne drzwi w „środowisku testowym”. I tak, oba sklepy korzystały z tej samej bazy, co tylko powiększyło skalę bałaganu.

Co teraz?

Oczywiście, firmy już zareagowały – resetują hasła, zgłaszają sprawę do urzędów i CERT Polska. Ale mleko już się rozlało. Phishing, próby wyłudzeń, kradzież tożsamości – to nie są czcze ostrzeżenia. Jeśli używaliście tego samego hasła w banku co w sklepie, to macie teraz idealny moment, żeby to zmienić. Naprawdę.

Zaczynam się zastanawiać, czy te wszystkie zabezpieczenia, weryfikacje dwuetapowe i inne udogodnienia w ogóle coś dają, skoro jeden błąd w zewnętrznej wtyczce wywala wszystko w powietrze. Może trochę przesadzam, a może po prostu mam już dość czytania o kolejnych wyciekach? Zmiana haseł to absolutne minimum, choć w obliczu skali tego incydentu – no cóż – może to być za mało, by czuć się w pełni bezpiecznie w sieci.

Back to top button