Poland News

Jak usunąć Gemini z aplikacji Google? Mamy sposób

Google wpycha swoje Gemini absolutnie wszędzie. Poważnie, ostatnio otwieram Dokumenty, a tam już miga ten znajomy, fioletowy znaczek. Dla jednych to super sprawa, ale dla mnie? To po prostu kolejny rozpraszacz, który próbuje być mądrzejszy od użytkownika. Jeśli czujesz to samo, mam dobrą wiadomość: da się to jakoś ograniczyć, choć nie jest to proces idealny.

Słuchajcie, sprawa jest dość prosta, ale ma swoje haczyki. Gemini wpięte jest w Gmaila, Chrome, Mapy, a nawet w te małe, irytujące przypomnienia w kalendarzu. Pachnie to trochę nachalną strategią, żebyśmy wszyscy z tego korzystali, nawet jeśli wcale nie chcemy. Czasem, jak siedzę przy kawie i piszę maila, ten cały inteligentny asystent tak mnie poprawia, że aż mam ochotę zamknąć laptopa — albo może po prostu jestem przewrażliwiony? W każdym razie, Misryoum sprawdziło, jak to wyłączyć.

Na kontach prywatnych najszybciej zrobisz to przez przeglądarkowego Gmaila. Wchodzisz w ustawienia, klikasz te swoje „zobacz wszystkie ustawienia” i w zakładce „Ogólne” odhaczasz inteligentne funkcje. Ale uwaga – to nie jest tak, że wycinasz tylko Gemini. Wycinasz przy okazji autokorektę, Smart Compose czy te wszystkie „nudge’e”, które przypominają o mailach. Pytanie brzmi: czy życie bez nich będzie łatwiejsze? Może, a może nie.

Oto krótka lista tego, co tracisz po wyłączeniu wszystkiego:
– Podpowiedzi w trakcie pisania (Smart Compose).
– Automatyczne sortowanie priorytetowych wiadomości.
– Śledzenie przesyłek bezpośrednio w skrzynce.
– Korektę gramatyczną i ortograficzną.

Zostawiasz te funkcje włączone – tracisz spokój od AI, ale zyskujesz… no właśnie, prostotę, której szukamy. Jeśli masz konto służbowe w Workspace, sprawa robi się bardziej skomplikowana. Zwykłe klikanie w ustawieniach często nie pomaga, bo tam nad wszystkim czuwa administrator. Jeśli u Ciebie w pracy też wyskakuje to okienko, to nie walcz z wiatrakami, tylko idź do działu IT. Misryoum zauważyło, że Google celowo buduje ten ekosystem tak, żeby wyłączenie jednej rzeczy „psuło” drugą. To trochę jak klocki Lego – wyjmiesz jeden i zaraz całość zaczyna się chwiać.

Może warto po prostu przyzwyczaić się do tego, że AI zawsze będzie w tle? A może jednak nie, bo przecież narzędzia powinny służyć nam, a nie my im. Sam nie wiem, czy to zniechęcanie użytkowników do zmian jest zamierzone, czy to po prostu specyfika wielkiej korporacji, która kocha swój produkt trochę zbyt mocno. Jeśli metoda z ustawieniami nie przyniesie efektu, cóż – przynajmniej spróbowaliśmy.

Back to top button