Poland News

Gwiazdy na imprezie u Stiflera: Tajner, Qczaj i inni

W czwartkowy wieczór show-biznes na chwilę przystanął, żeby sprawdzić, co tym razem wymyślił Stifler. Impreza była dokładnie taką mieszanką, jakiej można było się spodziewać – trochę chaosu, sporo błysku i celebryci, którzy za punkt honoru postawili sobie obecność na ściance. Pachniało tam drogimi perfumami zmieszanymi z lekkim zapachem spalin z pobliskiej ulicy, co dodawało temu wydarzeniu dziwnie przyziemnego klimatu.

Na miejscu zameldowała się Dominika Tajner. Trzeba jej oddać, że w tej różowej sukience z piórkami wyglądała na wyjątkowo zadowoloną z nowej sylwetki. Kręciła się, pozując do zdjęć, a w pewnym momencie wpadła w ramiona Qczaja, który jak zwykle był cały na czarno. Czy to było zaplanowane? Chyba nie do końca, ale wyszło całkiem naturalnie, chociaż on sam wydawał się lekko rozkojarzony.

Stifler oczywiście chciał być w centrum uwagi. I był, bo trudno przeoczyć kogoś w złotej kurtce, prawda? A do tego te metaliczne spodnie. Biegał w tę i z powrotem, odgarniając włosy z czoła – niby przypadkiem, ale jednak pod czujnym okiem obiektywów. Misryoum odnotowało, że na imprezie pojawiła się też Mała Ania z mężem. Wyglądali na zgrany duet, chociaż jeansowa kurtka narzucona na kombinezon wyglądała na stylizację z cyklu „właśnie wróciłam z zakupów”, co w sumie ma swój urok.

Swoją obecnością wydarzenie uświetnił też Tomasz David Malcolm, czyli syn Moniki Richardson. Wszedł, rozejrzał się, chwilę postał przy ściance i… no właśnie, w sumie trudno powiedzieć, co dalej, bo szybko zniknął w tłumie gości, gdzieś w okolicach baru.

Fajna ekipa? Ciężko stwierdzić jednoznacznie.

Cały ten zgiełk, flesze aparatów i ciągłe poprawianie fryzur – czasami człowiek zastanawia się, po co oni to wszystko robią. Ale z drugiej strony, taka już natura tego świata. Misryoum przypomina, że każdy pretekst jest dobry, żeby pokazać się w mediach. Choć może, tak naprawdę, nikt tam nie przyszedł dla samej imprezy, a jedynie po to, żeby „być”. A może po prostu dobrze się bawili? Ciężko wyczuć przez te wszystkie filtry i uśmiechy do aparatów, które po trzech godzinach zaczynają wyglądać trochę sztucznie, chociaż może to tylko moje wrażenie.

Back to top button