Poland News

Czarne chmury nad Macierewiczem. Komisja zdecydowała ws. immunitetu

Gęsta atmosfera unosiła się w sali komisji, gdy w czwartek zapadały kluczowe decyzje. Sejmowa komisja regulaminowa dała zielone światło w sprawie uchylenia immunitetu Antoniemu Macierewiczowi. Wniosek prokuratury, który od stycznia czekał na rozpatrzenie, w końcu trafił pod obrady i – mimo burzliwej dyskusji – przeszedł.

Chodzi o wrześniowe posiedzenie Sejmu, kiedy to Macierewicz wypalił z mównicy, nazywając kierownictwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego “rosyjskimi agentami”. Słowa te padły w czasie, gdy kraj żył informacjami o rosyjskich dronach naruszających naszą przestrzeń powietrzną. Naprawdę czuć było wtedy w powietrzu niepokój, a wypowiedź posła tylko dolała oliwy do ognia. Prokuratura nie odpuściła, uznając, że to przekroczenie granic debaty publicznej.

Podczas posiedzenia było gorąco. Bartosz Kownacki, broniący Macierewicza, nie gryzł się w język. Zarzucił prokuraturze, że wykorzystuje aparat państwa do walki z opozycją, zamiast – jak twierdził – załatwiać takie spory na drodze cywilnej. W pewnym momencie, jakby chcąc podbić stawkę, Kownacki zagroził nawet złożeniem zawiadomień dotyczących wypowiedzi Donalda Tuska czy Radosława Sikorskiego. Trochę się to wszystko zapętliło, bo dyskusja nagle zaczęła dotyczyć zupełnie innych osób, zamiast trzymać się meritum sprawy.

Sama prokuratura – reprezentowana przez Małgorzatę Adamajtys i Magdalenę Wiśniewską – twardo stała przy swoim stanowisku. Twierdziły zgodnie, że zarzuty są poważne, bo godzą w zaufanie do funkcjonariuszy publicznych, którzy odpowiadają za nasze bezpieczeństwo. Czy to było znieważenie? Według nich, jak najbardziej tak.

Macierewicz, pytany o to wszystko, wydawał się lekko zaskoczony. Stwierdził, że w jego słowach nie było żadnych nazwisk, a cała ta interpretacja prokuratury to tylko próba nadania sprawie niewłaściwego biegu. Trochę to brzmiało, jakby mówił o czymś zupełnie innym, może… nie, właściwie to trudno powiedzieć, co dokładnie miał na myśli, bo sam wątek szybko ucięto.

Po krótkim wyproszeniu wszystkich z sali i wyłączeniu transmisji, stało się jasne, jaki będzie finał. Przewodniczący Jarosław Urbaniak ogłosił rekomendację przyjęcia wniosku o pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej.

Co dalej? Sejm jeszcze o tym przesądzi, ale polityczne emocje wokół tej sprawy raczej nie wygasną. Zresztą, czy kiedykolwiek w tym gronie gasną?

Back to top button